Golden age of grotesque - Marilyn Manson
Mocne uderzenie. Czo³owy antychryst popkultury uderza w swoich s³uchaczy potê¿n± dawk± mocnego rocka, choæ ju¿ trochê bardziej ³agodnego ni¿ poprzednie produkcje. Ale po Antichrist Superstar nie nale¿y siê dziwiæ. Golden age of grotesque to mroczny cyrk d¼wiêków i liryki. Muzyka jest mroczna, a teksty dwuznaczne. Klimat p³yty pochodzi jakby z psychodelicznego cyrku. mOBSCENE, trzeci kawa³ek na p³ycie, jest absolutnie najlepszym, najdynamiczniejszym utworem. Kobiecy chórek miêdzy zwrotkami w wykonaniu Mansona jest ¶wietny. Tytu³owy kawa³ek ma charakter zaskoczki - ca³kowicie inny, wyró¿niaj±cy siê spo¶ród reszty wywód o p³ycie. W ogóle pere³ek jest sporo. Ka-Boom-KaBoom, Spade, Vodevil, skowerowany wielokrotnie kawa³ek Tained Love, który akurat trafi³ tu jako bonus. Uk³on w stronê s³uchaczy. I oczywi¶cie nale¿y jestecze wspomnieæ o drugim utworze pt. This is the new shit - ten jego koncertowy refren, szaleñczy wrêcz wrzask Marilyna po prostu wasz przeszyje na wylot. Ostatnia prawdziwa p³yta zespo³u Marilyn Manson. Co prawda, ca³kiem niedawno wyszed³ jeszcze kr±¿ek Eat me, drink me. Niestety, je¿eli Golden age... dawa³ ma³e oznaki z³agodzenia stylu, Eat me... oznajmi³ to pe³n± gêb±. Dlatego Golden... ¶mia³o uznaæ mo¿na za ostatni, przyzwoity kr±¿ek tej formacji niegrzecznych panów, z jeszcze bardziej niegrzecznym frontmanem.