Tokio Hotel - Schrei
Prawdziwy fenomen. Tylko nie chodzi mi o muzykê, jak± zawiera w sobie ten czarny-czerwony kr±¿ek, tylko o zjawisko, jakie ze sob± niesie. Gdy fala emo dopiero nabiera³a kszta³tów i dyskretnie nabiera³a czarnych konturów, pojawi³ siê os³awiony ch³opak Bill ze swoj± nastoletni± za³og±. Emo wybuch³o, nie pozostawiaj±c sobie obojêtnych - albo ich siê lubia³o, albo nienawidzi³o. A Tokio Hotel sobie gra³o. Ich muzyka nie brzmi jako¶ specjalnie, chocia¿ na pewno nie s± pozbawieni osobowo¶ci. Teksty traktuj± o wszystkim, co spotyka cz³owieka w ich wieku, a muzyka to oczywi¶cie lekki, zabarwiony popem rock. Wszystko ich produkcji. Przynajmniej prawdopodobnie. O dziwo, da siê tego s³uchaæ. To kawa³ek ca³kiem przyzwoitej muzyki dla m³odych ludzi. I chocia¿ s³uchanie Tokio Hotel i brniêcie w emo-sza³ byæ mo¿e nie ¶wiadczy o dzieciakach bardzo ambitnie, to jest to wyra¼ny znak, ¿e ich orientacja muzyczna zmierza w dobrym, a ju¿ co najmniej lepszym, kierunku. Zawsze to lepiej, ni¿ wypiskiwane jêki Gosi Andrzejewicz czy monotematyczne problemy Ka¶ki Cerekwickiej.